Kurhany
Nagle opowieść Toma porzuciła lasy i z biegiem młodego strumienia poprzez perlące się wodospady, poprzez kamienie i zwietrzałe skały, między drobnym kwieciem ukrytym w trawie, po wilgotnych rozpadlinach powędrowała aż na Kurhany. Hobbici usłyszeli o Wielkich Kurhanach, o zielonych kopcach, o kamiennych koronach wieńczących pagórki, o jamach ziejących między nimi. Usłyszeli beczące stada owiec. Ujrzeli mury zielone i białe. Na pagórkach wznosiły się twierdze. Królowie małych państewek walczyli ze sobą, a młode słońce błyskało ogniem w czerwonych ostrzach ich nowych, krwiożerczych mieczów. Były zwycięstwa i klęski. Wieże padały, groby płonęły, pożary wzbijały się pod niebo. Złoto piętrzyło się na trumnach zmarłych królów i królowych, Kurhany kryły je w swoim wnętrzu, za zatrzaśniętymi kamiennymi drzwiami, a wszystko zarosła trawa. Czas jakiś pasły się tam owce, lecz wkrótce wydmy znów opustoszały.
Z dalekich, ciemnych krain nadciągał cień i kości drgnęły w grobowcach. Po rozpadlinach zaczęły się zjawiać upiory Kurhanów, na ich zimnych palcach dzwoniły pierścienie, złote łańcuchy pobrzękiwały w podmuchach wiatru. Kamienne korony sterczały z ziemi i w poświacie księżyca lśniły jak wyszczerbione połamane zęby.
przerywniczek
Od wschodu wyżyna Kurhanów piętrzyła łańcuchy wzgórz jedne za drugimi, kryjąc przed wzrokiem hobbitów zagadkę dalszego planu; ledwie odgadywali błękitniejący, odległy biały blask, stopiony z rąbkiem nieba, i domyślali się dalekich, wysokich gór.
przerywniczek
Około południa znaleźli się na wzgórzu, którego wierzchołek był szeroki i spłaszczony, podobny do płytkiej miski o zielonych wypukłych brzegach. Powietrze stało tu nieruchome, a niebo wisiało jak gdyby tuż nad głowami. Wyjechali na przeciwległą krawędź i spojrzeli ku północy. Otucha wstąpiła w ich serca, bo wydawało się oczywiste, że przebyli już więcej drogi, niż się spodziewali. Co prawda dalszy widok był teraz przymglony i zwodniczy, lecz niewątpliwie znajdowali się już blisko granicy wydm.
przerywniczek
Lecz nim skończył mówić, zwrócił wzrok ku wschodowi i wtedy spostrzegł, że z tej strony wyższe wzgórza piętrzą się nad nimi, a każde uwieńczone zielonym kopcem; z niektórych też głazy sterczą w niebo jak wyszczerbione zęby z zielonych dziąseł.
Zaniepokoili się tym widokiem, więc odwrócili od niego oczy i zeszli z krawędzi z powrotem w głąb miski. Tu na środku tkwił samotny wysoki głaz, a choć słońce świeciło wprost nad nim, o tej godzinie nie rzucał wcale cienia. Głaz był bezkształtny, a mimo to wymowny jak znak graniczny, jak palec wskazujący, a może bardziej jeszcze - jak przestroga.
przerywniczek

 
Shire Stary Las Bree Pustkowia Weather Hills Rhudaur Rivendell
 
nawigacja
zdjecie 1
zdjecie 2
zdjecie 3
zdjecie 4
zdjecie 5
zdjecie 6
zdjecie 7
zdjecie 8
zdjecie 9
zdjecie 11
zdjecie 13
zdjecie 14zdjecie 15zdjecie 16 zdjecie 17